sobota, 24 września 2011

121. Rodzina Francis. 2

  
(c)Lusiaa <3

SIEMANO
Tu ja i znowu nie pisałam, ale notka miała być dawno, zalinkowałam foty ale jakoś mi się nie chciało napisać notki, haha. Chorowałam ostatnio, pełno testów, jezu matko. Diagnostyczne na ocenę z 1 gim, se wymyślili, pfff! I mamy jesień moi drodzy, ja chcę w końcu do PZN, może się spotkam z Oliwią, bo chciała, haha :D Bo ogólnie muszę sb kupić dużo, przeglądałam ofertę h&m i jak kurdę muszę kupić te koszulki gunsów i beatlesów bo nie wytrzymam! :D I inne rzeczy fajne mają, i chcę conversy. Chciałam białe, ale na jesień? Kupię na wiosnę, a teraz kupię czerwone :D Mhm :DD Ogólnie jakoś żyję, teraz co chwilę jakieś pogrzeby, jajj. No i tyle, na dziś. Przygotujcie się na dużą dawkę Francisów.

FRANCIS. 2
Przepraszam za jakoś zdjęć ale nie chciało mi się tyle razy screenów robić, a fraps mi kompa resetuje więc no, robiłam zwykłe foty.

  
  
Jenny, wiem ma brązowe kłaki ale przerobiłam ją na konkurs bodajże Katie i tak została a konkurs i tak się nie odbył. 

  
Old Ms. Evil :D Hahaha :D 

  
Bo idziemy na miasto, łuu :D

  
Hmm, może to a może tamto?

  
Jenny poszła do przymierzalni i stanęła jakaś baba przy jej przymierzalni i się gapiła, jaki zbok.

  
Jenny w nju ciuszkach, szał ciał normalnie.

  
I znowu się jakiś babsztyl gapił, pfff :D 

  
Słittttttttt <3

    
Siema bejbe <3

  
Za dużo tych drinków.

  
Ale trzeba szpanować uśmiechem :D

  
UUUUU, DANCE, DANCE!

  
Się kąpali w jackuzzi a tu przyszedł jakiś ziom na golasa, haha :D

  
  
Loveeeee.

  
Wypad ludzie!

  
Patrzcie na gdzie patrzy się tamta laska.

  
I znów, i to spojrzenie.

  
Erotyczna fantazja.

  
I na całego!

  
I Rayanek.

  
  
To był ich pierwszy pocałunek! Haha, no insimenator działa cuda :D

  
I mamusia przewija maluszka.

  
Jenny jest zmęczona pieczeniem plocka :D

  
Ale teraz trzeba go zjeść.

  
  
Urodzinki Rayanusia <3 I ten kryształek w lustrze.

  
Ło rzesz w mordę! :D 

  
  
Duży Rayanek <3

  
Metamorfoza. Jaki słodziak, nie no słit, słit <3

  
Aja piesek, aja.

  
Biegnij, szybciej! KARL WHO? :d KARL LAGERFELD! 

  
Rzygu, rzygu, do kibelka.

  
Mały smacznie śpi, aniołek.

  
Pobudka! Słitaśny on jest, jejuuuu :3

  
Do mamusi!

  
  
Pierwsze kroczki.

  
Słittttttttttttttttttttttt :3

    
Jedziemy na wakacje!

  
Smarujemy ciałko przed opalaniem.

  
      
Opalanko.

  
Freddie się opalił!

  
Niestety Jenny nie, ale szuka muszelek w piasku.

  
  
  
Pływanie w oceanie.

  
  
Taniec hula :D 

  
  
  
Miły wieczór.

  
Przytulanko.

  
Poszedł po coś, i czekam na niego i czekam i nie idzie, to patrzę co robi a ten stoi bo go piorun poraził, hhahahaha.

  
W końcu jedzą.

  
Kolejnego dnia poszli na Wyspę Południową, i jedzą niespodziankę ananasową.

  
  
  
  
  
Zabawa na Pirackim Okręcie.

  
Aż tu nagle pojawił się Duch Kapitana!

  
Śpiewamy szantę! Groł, hoł, hoł a lajki lajki dis. Czy jakoś tak to leciało.

  
Lubisz klopsy? Chodź na boksy! Aja!

  
Jenny uczy Freddiego szanty.

  
W domu zjedli łososia.

  
Jenn umyła naczynia.

  
Przyszedł jakiś dziadek i zaczął się kąpać, a drzwi mieli zamknięte!

  
Następnie zjadł łososia.

  
Jenny rzygy, rzygu do zasranego kibelka, haha :D Jaki syf.

  
A tu patrzy dziadek, to flirtują. 

  
  
  
  
Wiem jestem chora, hahahahahah :D

  
A potem depresja.

  
I przyszedł pan doktor. A ta w stringach :D 

  
  
Jenny i Freddie udali się na masaż gorącymi kamieniami.

  
I do sauny.

  
  
I do gorących źródeł.

  
Pora się wymeldować.

  
Goodbye Twikki!

  
Welcome Home! 

  
  
  
Jenny od razu pobiegła uściskać małego.

  
I psiulka.

Widzieli Państwo ponad 100 zdjęć! Uff!

***
xoxo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez Tyler
« »